Według niedawno ogłoszonego nowego planu Urzędu Zamówień Publicznych w 2022 roku zakończą się prace nad rządową platformą e-Zamówienia. Pierwsze efekty działań powinniśmy zobaczyć już w 2020 roku.

Co to oznacza dla zamawiających i wykonawców?

Na centralną platformę rządową wspierającą postępowania publiczne czekamy już od jakiegoś czasu. Przetarg na wykonanie takiego narzędzia został rozstrzygnięty w 2018 roku, a sama aplikacja miała zostać oddana do użytku 1 stycznia 2020. Ten termin nie zostanie utrzymany, bowiem w marcu tego roku Ministerstwo Cyfryzacji odstąpiło od zawartej wcześniej umowy na zaprojektowanie i wdrożenie platformy.

Cały proces zaczął się więc od początku.

Po co nam platforma e-Zamówienia?

Rządowe narzędzie według pierwotnych założeń miało być repozytorium danych. Do komunikacji między zamawiającymi a wykonawcami miał posłużyć miniPortal oraz komercyjne platformy e-Usług. Prezentacja pomysłu na nowe narzędzie pokazuje jednak, że rozwiązanie, na które chce się zdecydować UZP, będzie łączyło centralny zbiór danych o przetargach oraz platformę do komunikacji.

Czy to oznacza, że portale e-Usług przestaną być potrzebne?

Nic na to nie wskazuje. Przede wszystkim przedstawione założenia platformy rządowej pozwalają wysnuć wniosek, że będzie to narzędzie w zakresie przeprowadzania e-przetargów uboższe niż komercyjne platformy. Nie będzie miało modułów archiwizacji oraz aukcji elektronicznych. W przypadku dużych podmiotów, które organizują wiele postępowań angażujących większe grono wykonawców, i aukcje pozwalające wyłonić najlepszą ofertę, i archiwum gromadzące wszystkie dokumenty związane z przetargami, wydają się niezbędne do prawidłowego i sprawnego funkcjonowania działów zakupowych.

Dodatkowo sam UZP widzi konieczność współdziałania z komercyjnymi rozwiązaniami. Przewidział bowiem udostępnienie narzędzi, które pozwolą na integrację portali e-Usług z platformą e-Zamówienia. Dostawcy komercyjnych systemów będą mogli między innymi korzystać z ustandaryzowanych dokumentów, formularzy i wniosków, które mają znaleźć się na platformie.


>> Poznaj platformę eZamawiający >>


Platforma, czyli co?

UZP przygotowując nowe założenia projektu stworzenia platformy e-Zamówienia, zbadał potrzeby zamawiających i wykonawców. Nowe narzędzie ma wyeliminować problemy, które z e-przetargami uczestnicy całego procesu mieli do tej pory. A skarżyli się oni między innymi na nieustandaryzowany sposób składania i otwarcia wniosków, niejednolite standardy komunikacji czy wysoki koszt i pracochłonność przygotowania dokumentów. Platforma ma zlikwidować te niedogodności.

Samo narzędzie będzie zawierać 5 modułów: Moduł Tożsamości, Moduł Ogłoszeń, Moduł Postępowań, Moduł Ofert/Wniosków oraz Moduł Monitorowania i Analiz. Najszybciej, bo już w przyszłym roku, udostępniona ma być możliwość rejestracji, komunikacji, przygotowania i składania ofert. Jako ostatni pojawi się moduł analizy.

Co nas czeka?

Biorąc pod uwagę to, że przed nami wciąż przetarg na wykonanie platformy, harmonogram – choć ambitny – może nie zostać utrzymany. Wydaje się, że na rządowe e-Zamówienia będziemy musieli poczekać dłużej, niż zakłada Urząd Zamówień Publicznych. Niezależnie od harmonogramu my jako Marketplanet będziemy śledzić udostępniane przez UZP moduły.

Najbardziej ciekawi jesteśmy tego, w jaki sposób będzie przebiegała integracja portali e-Usług, w tym naszego e-Zamawiającego, z rządowych narzędziem. Jesteśmy na nią gotowi i gdy tylko pojawi się taka możliwość, zapewnimy naszym obecnym i przyszłym klientom dostęp do udostępnionych przez UZP ustandaryzowanych dokumentów i innych funkcji rządowego rozwiązania.

Przed całym rynkiem zamówień publicznych na pewno jeszcze sporo wyzwań związanych z prowadzeniem centralnego narzędzia do przeprowadzania postępowań publicznych. Jesteśmy gotowi, aby stawić im czoła. Na końcu tej drogi czeka nas bowiem – na co mamy nadzieję – dobrze i sprawnie działający system organizacji e-przetargów, w którym na takich samych prawach uczestniczyć będą małe i duże podmioty oraz centralne i komercyjne rozwiązania.

Podobne