Roboty asystujące w zakupach, sztuczna inteligencja wspomagająca proces wyboru produktów, przedmioty, które z ekranu komputera materializują się bezpośrednio na naszym biurku.

Science-fiction?

Rozwój współczesnej technologii i tempo z jakim dokonują się zmiany utwierdzają nas w przekonaniu, że sformułowanie “niemożliwe” można już dziś wsadzić między bajki.

Przyszłość zakupów B2B trudno przewidzieć, lecz kto powiedział, że nie można próbować?

W jednym z naszych ostatnich artykułów pisaliśmy o tym, jak współczesna technologia wpływa na wiele aspektów naszego codziennego życia – w tym na relacje biznesowe. Żyjemy w czasach social, mobile, analytics and cloud (SMAC), które to procesy mają decydujący wpływ na naszą rzeczywistość.

A gdybyśmy przenieśli się o kilkanaście, kilkadziesiąt lat do przodu?

Jak wówczas wyglądać będzie codzienność zakupów B2B, z jakich technologii i rozwiązań przyjdzie nam wówczas korzystać?

Spróbujmy dokonać kilku takich skoków w czasie i przeanalizujemy technologie, które mogą odmienić sposób w jaki będziemy magazynować towary, dbać o ciągłość dostaw i identyfikować produkty.

Druk 3D i 4D

Współczesne technologie informatyczne usprawniły sposób w jaki zamawiamy towary, zarządzamy łańcuchem dostaw i komunikujemy się z kontrahentami. Niestety ciągle mają one także swoje wady.

Jako firma dalej jesteśmy zmuszeni korzystać z rozwiązań uniwersalnych, które dostawca towarów oferuje na potrzeby określonego rynku. Owszem, czasami mamy możliwość wyboru określonych wersji produktu dostępnego w różnych kolorach, kształtach czy wykonanego z różnych materiałów, ale koniec końców (przynajmniej w zdecydowanej większości), ciągle nie są one dostosowane wyłącznie do potrzeb naszej firmy.

A poza tym na takie towary, tak czy inaczej, trzeba czekać. Zepsutego krzesła biurowego nie wymienimy w ciągu 5 minut, nie jadąc po nie do supermarketu; urwanych drzwiczek w mikrofalówce nie zainstalujemy bez wezwania do firmy specjalisty…

Czy na pewno?

Taki stan rzeczy może zmienić się już w niedalekiej przyszłości. Technologie druku 3D pozwalają wyeliminować wszystkie te problemy. Nie dość, że wydrukujemy (sic! tak, wydrukujemy!) krzesło w przeciągu kilku minut bez wychodzenia z biura, to jeszcze stworzymy produkt, dostosowany bezpośrednio do naszej fizjonomii.

Może jeszcze nie dziś, bo współczesne drukarki 3D w przeważającej większości ciągle potrzebują na taki proces sporej ilości czasu, a i liczba materiałów, z których można drukować jest ograniczona, ale w przeciągu kilkunastu najbliższych lat stanie się to faktem.

Niedawny raport PWC przewiduje, że nawet 40% towarów dostarczanych w tradycyjny sposób może być zagrożona przed tego typu usługi. A przecież to dopiero początek długiej drogi, która czeka rozwiązania druku 3D.

Wystarczy bowiem wspomnieć, że w kolejce czekają nowe materiały, z których będzie można wkrótce drukować – np. grafen, który mimo swojej giętkości jest 100 razy twardszy od stali; technologie nanoprintu umożliwiające drukowanie części mniejszych od ziarenek piasku; czy tzw. “goal-directed design”, który w druku wykorzystuje olbrzymie moce obliczeniowe komputerów po to, aby wydrukować obiekt mający kształt, który rozwiąże konkretne, postawione przed nim zadanie.

A gdyby tego jeszcze było mało, prowadzone są już badania nad drukiem 4D, czyli materiałami, które będą zmieniać swój kształt, stan skupienia czy kolor po zetknięciu z określonym czynnikiem – np. wodą czy temperaturą. W przyszłości wspomniane więc wcześniej krzesło biurowe będzie się mogło dostosować swoim kształtem do siedzącego, biorąc pod uwagę jego ciężar oraz anatomię.

Od smartwatch’y i Google Glass…

Dziesięć lat temu smartfony uchodziły za drogie, ekstrawaganckie zabawki, przeznaczone dla osób zakręconych na punkcie technologii. Dziś nikt nie wyobraża sobie bez nich życia i nawet nasze babcie doceniają zalety mobilnego internetu i technologii dotykowych.

Dziś większość z nas ma podobne nastawienie do tzw. technologii “wearables” czyli wszelkiego rodzaju smartwatch’y czy trackerów fitness, mierzących naszą kondycję zdrowotną, aktywność czy monitorujących sen. To, co dziś jest drogą zabawką, już wkrótce może stać się nową formą smartfonów, którą wykorzystamy w każdej dziedzinie życia – także w pracy i biznesie.

Skoro na danym etapie technologii smartwatch jest w stanie mierzyć ilość kroków jakie wykonujemy w ciągu dnia, to czy na podstawie naszej dziennej aktywności zawodowej może monitorować poziom stresu, otwierać dostęp do określonych pomieszczeń w biurze czy wizualizować skomplikowane procesy?

Wydaje się to tylko kwestią czasu. Biorąc pod uwagę postęp technologii wirtualnych, rzeczywistości rozszerzonej oraz hologramów, zastosowanie tego typu rozwiązań do komunikowania się, wyświetlania obiektów 3D czy poznawania funkcjonalności przedmiotów wyświetlanych bezpośrednio ze swojego nadgarstka lub z noszonych okularów, znacznie ułatwi procesy B2B.

Zresztą takie rozwiązania już mają miejsce. Firma Active Ants zajmująca się e-commerce, jako pierwsza w Holandii zastosowała Google Glass do obsługi zamówień w swoich magazynach.

Jak?

Zamówienia wyświetlane są jedne za drugim na ekranie okularów i w ten sposób nie da się ich pomylić ani przeoczyć.

Efekty?

Zamówienia są realizowane o 15% szybciej, a liczba popełnianych błędów spadła o 12%. W fazie testów ciągle jest wizualizacja produktów, których rozpoznanie jeszcze bardziej zminimalizowałoby popełniane błędy.

Przenośne smartwatch’e wykorzystywane są również do moderacji ilości towarów i procesu logistycznego w magazynie przez firmę Manhattan Associates. Dostarczone managerom oprogramowanie umożliwia wirtualną przechadzkę po magazynie i wgląd nie tylko w szczegóły na temat produktów na półkach, co również w statystyki dotyczące efektywności pracowników.

… po biowszczepy

Ale czy do takich działań w ogóle potrzebne jest urządzenie noszone na naszym ciele?

Czy my sami jako – jakkolwiek przedmiotowo to zabrzmi – obiekt, w którym można umieścić różnego rodzaju czujniki i sensory, nie możemy stać się tego typu urządzeniem? Czyż nie jest to dalszy krok w rozwoju “internetu rzeczy”, tyle, że zamiast o “rzeczy” mówimy tu o ludzkim ciele?

Na takim założeniu bazuje przecież nurt literatury i filmów z gatunku cyberpunk, w których ludzie mogą podłączać się do sieci internetowej bez potrzeby urządzeń trzecich, lecz jedynie za pomocą wszczepów technologicznych znajdujących się w ich ciałach.

Fantastyka?

Działania amerykańskiej firmy 32M pokazują, że niekoniecznie, a udoskonalenia technologiczne w przyszłości może nosić większość z nas. Wspomniana firma jako pierwsza na świecie wszczepiła swoim pracownikom chipy (wielkości ziarnka ryżu) oparte o technologie RFID i NFC, które umożliwiają im logowanie się do systemu komputerowego, zakupy w firmowym sklepie bez fizycznej gotówki oraz dostęp do określonych pomieszczeń biurowych.

Tak o nowej technologii mówi chief executive firmy Todd Westby: „We foresee the use of RFID technology to drive everything from making purchases in our office break room market, opening doors, use of copy machines, logging into our office computers, unlocking phones, sharing business cards, storing medical/health information, and used as payment at other RFID terminals”.

Roboty i sztuczna inteligencja

Przyszłość, w której nasze ciała noszą w sobie udoskonalenia technologiczne brzmi złowieszczo?

W takim razie skupmy się na inteligentnej technologii wokół nas. Wszystkie badania i trendy wskazują, że będzie ona miała oblicze robotów i sztucznej inteligencji.

Według badań Uniwersytetu Oxford w najbliższych 25 latach nawet 47% stanowisk pracy w USA może zniknąć z rynku.

Powód?

Automatyzacja produkcji.

Ten trend widoczny jest dziś przede wszystkim w produkcji przemysłowej – np. zautomatyzowane fabryki samochodów w Japonii – ale coraz częściej przenosi się także na inne branże gospodarki.

Przykładem z pola e-commerce mogą być np. zautomatyzowane magazyny Amazon, w których wykorzystywane są roboty Kiva Systems operujące i przenoszące towary znacznie szybciej, niż ludzie – w 30 sekund robot dostarcza produkt pracownikowi. Aby zapewnić sobie ciągłość tej technologii w centrach dystrybucyjnych Amazon wykupił całą firmę produkującą tego typu roboty.

Coś bliżej naszej codzienności?

Może samoprowadzące się samochody Waymo od Google? Chyba każdy słyszał jak internetowy gigant wykorzystał je do robienia zdjęć na potrzeby Google Street View. Wkrótce planowana jest ich masowa produkcja pod hasłem: “a new way forward in mobility”.

Choć dziś rozwiązania robotyczne przypominają w znacznej mierze wyglądem i zachowaniem tradycyjne maszyny, to wraz z rozwojem nowego rodzaju materiałów, sensorów dotykowych oraz mocy obliczeniowych komputerów, rośnie prawdopodobieństwo, że w niedalekiej przyszłości staną się podobne do człowieka nie tylko pod względem wyglądu ale i możliwości uczenia się.

International Data Corp’s opublikowała niedawno badania, które pokazują w jakim kierunku idzie rozwój robotyki. Szacuje się, że do 2020 roku 60% robotów będzie uczyło się dzięki rozwiązaniom opartym o korzystanie z “chmury internetowej”, wdrażało nowe umiejętności i programy.

Do 2019 roku 35% wiodących firm logistycznych, koncernów medycznych i firm z sektora elektroenergetycznego będzie wspomagać się takimi rozwiązaniami w codziennej pracy. A w branży e-commerce aż 45% wiodących firm pójdzie w ślady automatyzacji, jaką znamy już z Amazona.

Formy zastosowania takich inteligentnych maszyn są praktycznie nieograniczone i pozwolą wyeliminować pomyłki i zagrożenia związane z pracą w niebezpiecznych warunkach, przenoszeniem ciężkich produktów czy przyjmowaniem zamówień i zarządzaniem wysyłkami na magazynach.

Biorąc pod uwagę rozwój sztucznych inteligencji znanych chociażby z filmu “Her” Spike’a Jonze’a czy będącej ciągle w trakcie rozwoju applowskiej Siri, relacja na linii człowiek-maszyna będą coraz bliższe.

W niedalekiej przyszłości typowe poszukiwanie odpowiedzi w wyszukiwarce Google może ustąpić miejsca odpowiedziom, jakie udzieli nam nasz cyfrowy asystent. Może nie od razu będzie on miał ludzką twarz, ale to, że będzie nam towarzyszył w codziennej pracy jest bardzo prawdopodobne.

W końcu jeszcze trzy dekady wstecz Steve Job czy Bill Gates też musieli przekonywać, że pewnego dnia komputer osobisty będzie posiadał każdy z nas. Tymczasem dziś, nie tylko czytamy na nim artykuły o rozwoju branży B2B, ale również prowadzimy biznes.

Nasze społeczeństwa starzeją się z roku na rok i wkrótce praca na magazynie czy w logistyce nie będzie domeną wyłącznie ludzi młodych. Nowoczesna technologia z pewnością zadba o to, by tego typu pracownik otrzymał odpowiednie wsparcie maszyn.

Zobacz również Jak technologia zmienia zakupy B2B

Podobne