Pisałem już na blogu o skutkach wyboru wykonawcy, na podstawie ceny która stanowi jedyne kryterium wyboru. Bardzo łatwo w takiej sytuacji stracić balans między przejrzystością wyboru a ryzykiem  jakości wykonania kontraktu. Można zrozumieć taki sposób wyboru dostaw czy usług wystandaryzowanych, powszechnie dostępnych, ale jak wytłumaczyć jednokryterialny wybór dostawcy usług profesjonalnych, narzędzi IT, czy robót budowlanych?

Kto wtedy poniesie odpowiedzialność np. za: ryzyko projektowe opóźnień w harmonogramie, wadliwe produkty, usługi o niskim standardzie?  Nie mam oczywiście na myśli odpowiedzialności finansowej, bo tę można uregulować w umowie jako należne odszkodowanie, czy kary umowne. Nie przerzuci się na wadliwego Wykonawcę natomiast kosztów:  przygotowania do projektu po stronie Zamawiającego, powtórnego przetargu, czy opóźnień efektów zakładanej inwestycji.

Sygnalizowany przeze mnie powtórnie problem, coraz wyraźniej widzą też instytucje odpowiedzialne za kształt zamówień publicznych. Warto przywołać słuszne skądinąd stanowisko  Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel. Jej zdaniem cena jako jedyne kryterium ma negatywny wpływ na przetargi, a raczej ich konkurencyjność. Nie pozwala bowiem efektywnie rywalizować przedsiębiorcom, którzy nie są w stanie wygrać rywalizacji cenowej, ale ich produkt lub usługa są korzystniejsze z innych powodów. „Dlatego efektem może być wybór oferty, która po uwzględnieniu wszystkich jej cech nie będzie najkorzystniejsza z punktu widzenia podatników. Ponadto sprzyja to zawieraniu zmów przetargowych, ponieważ w przypadku kiedy o wyborze decyduje tylko jeden parametr znacznie łatwiej zawrzeć nielegalne porozumienie ‘’. Dodać  można do tej wypowiedzi, że oczywiście marnotrawienie publicznych pieniędzy poprzez wybór Wykonawcy nie gwarantującego poprawną realizację zamówienia powinno martwić podatnika, ale jeszcze bardziej samego Zamawiającego.

Ruchem we właściwą stronę można też określić projekt nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych przygotowany przez Urząd Zamówień Publicznych. UZP w przygotowanym projekcie zmian proponuje odejście od pojęcia rażąco niskiej ceny na rzecz doprecyzowania, kiedy zamawiający może zwrócić się do wykonawcy o wyjaśnienia w tej kwestii. Jeżeli cena wyda się zamawiającemu zbyt niska i budzi wątpliwości co do wykonania zamówienia, będzie on mógł się zwrócić do wykonawcy o podanie szczegółów dotyczących części składowych oferty. Żądanie zamawiającego będzie mogło dotyczyć np. finansowych aspektów wytwarzania, świadczenia usług albo metody budowlanej, wybranych rozwiązań technicznych, czy też oryginalności towarów, usług lub robót budowlanych zaproponowanych przez wykonawcę. Tę procedurę zamawiający będzie musiał przeprowadzić przed podjęciem decyzji o odrzuceniu oferty.

Miejmy nadzieję, że jako projekt rządowy wpłynie do Sejmu, wtedy pożądane rozwiązania mogłyby zacząć obowiązywać jeszcze w pierwszej połowie 2014 roku.

Podobne