Ponad 170 odwołań do KIO (Krajowa Izba Odwoławcza) w sprawie  wyników gminnych przetargów na wywóz śmieci czekało na rozstrzygnięcie w połowie czerwca. Zbyt późne rozpisanie postępowań to zarzut stawiany gminom. W każdej gminie funkcjonuje komórka ds. zamówień publicznych, która powinna zdawać sobie sprawę, jak przewlekła potrafi być procedura zamówień publicznych.

Można to skwitować krótko, wszystko w granicach prawa, niezadowoleni oferenci mają prawo do składania odwołań, a kłopoty z rozpatrzeniem wszystkich odwołań do dnia 1 lipca zrzucić na niewydolność KIO. Izba Odwoławcza zresztą stała się łatwym celem poprzez kłopoty z powołaniem jej prezesa, co udało się uczynić dopiero kilka dni temu.

Nie będę też tutaj oceniał merytorycznej zasadności odwołań. Nawet jeśli większość z nich zostanie odrzucona, to i tak zdecydowanie można stwierdzić, że wiele samorządów zwyczajnie pokpiło sprawę. Tak, pokpiło, zbyt późno rozpisując odpowiednie przetargi, przecież w każdej gminie funkcjonują wykwalifikowane komórki ds. zamówień publicznych, które najlepiej wiedzą jak przewlekła potrafi być procedura zamówień publicznych.

Przedsiębiorstwo organizując przetarg publiczny nie może dopuścić do sytuacji, w której brak rozstrzygnięcia na czas przetargu będzie skutkował wstrzymaniem dostaw strategicznych materiałów, tymczasem niektóre samorządy w tak newralgicznym społecznie temacie jak wywóz śmieci nie mają planu B na wypadek nie rozstrzygnięcia przetargu do dnia 1 lipca, kiedy zacznie obowiązywać ustawa śmieciowa.

Podobne